WS - Co cię zachęciło do jazdy na nartach i na desce snowboardowej i od kiedy jeździsz? Michał Ligocki - Moj Tata jest wielkim miłośnikiem sportu ogólnie, na nartach jeździłem od 4 roku życia, narty były bardzo fajne i do dziś czasami jeżdżę na nartach. Mając 12 lat wszystkie stoki pokonywałem na „kreskę” i zaczęło mnie to nudzić. Na szczęście w 1997 roku za namową znajomego Rafała Jekota do naszego domu trafiła pierwsza deska snowboardowa. Najpierw jeździł na niej starszy brat Mateusz, a pół roku później, po poprawieniu ocen w szkole (taki był warunek Mamy), poszedłem w ślady brata.
WS - Kiedy zorientowałeś się, że jesteś w stanie rywalizować z najlepszymi? ML - Wszystko przychodziło stopniowo, dużo jeździłem na desce i rozwijałem się, zawsze chętnie brałem udział w zawodach. Krok po kroku zdobywałem coraz lepsze miejsca na coraz ważniejszych zawodach, co z kolei dodatkowo motywowało mnie. Coraz większe umiejętności przekładały się na wyniki i tak w kółko jest do dziś. WS - Jakie jest twoje największe osiągnięcie sportowe i jakie masz plany w tym zakresie? ML - W 2006 roku wygrałem generalną klasyfikację Pucharu Europy, a w następnym sezonie Uniwersjadę – to moje największe sukcesy. Poza tym już od ponad 9 lat jestem członkiem kadry Polski w Snowboardzie i reprezentuję nasz kraj na arenach międzynarodowych. Brałem udział w Igrzyskach w Turynie, czym spełniłem swoje dziecięce marzenie, a aktualnie koncentruję się na przygotowaniu do Igrzysk “Vancouver 2010”. WS - Podziwiając wasze skoki w Zakopanem aż przeszły mi ciarki, gdy zobaczyłem na czym polega ta dziedzina sportu. Czy nie boisz się o kontuzję, połamania itp? Co na to rodzice, co dziewczyna? Miałeś już jakieś wpadki „gipsowe”? ML - Czasami skocznie są rzeczywiście bardzo duże. Prędkość na progu dochodzi do 90 km/h, a sam lot ma nieraz ponad 30 m długości i ponad 10 m wysokości. Szczerze mówiąc to dość często przechodzą mi ciarki, ale znam swoje umiejętności i raczej nie „rzucam” się na coś zbyt niebezpiecznego, mierze siły na zamiary i może dlatego przez ostatnich kilka lat nie miałem poważniejszej kontuzji, choć jak miałem 14 lat, to w pierwszy dzień ferii złamałem sobie oba nadgarstki i najbardziej nie mogłem znieść tego ze nie będę mógł przez 3 tygodnie jeździć na desce. Gdy tylko ściągnięto mi gips z jednej ręki, po 2 tygodniach wróciłem na deskę z drugą ręka w gipsie. Co do rodziców, to mam szczęście, że od początku zawsze mnie bardzo mocno wspierali i w dużej mierze dzięki nim udało mi się tak daleko w tym sporcie zajść. A dziewczyna? - hmm jest bardzo wyrozumiała i jakoś się z tym godzi, że czasami mnie nie widzi nawet przez dwa miesiące. WS - Były ewolucje, które podobały się publiczności, a zostały słabiej ocenione przez sędziów, niż te, które podobały się mniej. Od czego zależą noty jury? ML - Niektóre ewolucje zawodnicy wykonują czysto pod publiczność dla „show”, wyglądają one bardzo ładnie i efektownie, ale ze względu na to że są technicznie prostsze, sędziowie dają za nie mniej punktów. W skokach snowboardowych liczy się głównie trudność triku, sposób i czystość jego wykonania oraz lądowanie - te wszystkie czynniki składają się na ocenę i miejsce w zawodach. WS - Jak trenujecie latem? ML - Po sezonie zimowym zawsze robie sobie trochę odpoczynku od gór i śniegu, rehabilitacja, doleczenie małych urazów, które niestety przytrafiają się w sezonie. Latem gram w tenisa, squasha, golfa, wake, pływam, jeżdżę na rowerze, ćwiczę na siłowni. Trenuję również dużo na batucie co potem ułatwia mi naukę nowych trikow na śniegu. Lipcu siedzimy już na lodowcu w Szwajcarii lub Francji, a sierpień od 3 lat spędzamy na treningach w górach w dalekiej Nowej Zelandii. WS - Fiat Auto Poland wyposażył wasz team w samochody. Jakie są to auta i jak oceniasz ich przydatność w twoim zawodzie? ML - Już od dwóch lat jestem członkiem Fiat Freestyle Teamu w Polsce i bardzo się z tego cieszę, bo to super team złożony z najlepszych polskich freestylowych zawodników. Możliwość jeżdżenia z nimi sprawia mi dużo przyjemności. Do tego Fiat bardzo dba i wspiera swoich zawodników, a w ramach sponsoringu dostałem Fiata Sedici 4x4 w wersji Emotion, którym przejechałem już ponad 135 tys km. Jest to idealne dla mnie auto; m Ma dynamiczny silnik multijet 1.9, wygodne i przestronne wnętrze, bogate wyposażenie. Napęd 4x4 i podwyższone zawieszenie jest dla mnie największym plusem, bo często jeżdżę zimą po górach i zaśnieżonych drogach. Do dziś jestem w szoku, w jakie miejsca udało mi się tym samochodem dojechać i przez jakie zaspy pokonać. Korzystając z okazji chciałem bardzo podziękować Fiat Auto Poland za wsparcie i współpracę. Zapraszamy do galerii zdjęć |