 Rozmowa z Joanną Brodzik: * o samochodach ... * o aktorstwie ... * o sławie, popularności i przemijaniu ... * i o szczęściu ...
o samochodach ... Jakich emocji dostarcza Pani jazda własnym samochodem? W samochodzie spędzam codziennie około 2 godzin, ale ponieważ jestem początkującym kierowcą, każda dodatkowa godzina to dla mnie czysta frajda. W aucie najczęściej słucham muzyki, bo uwielbiam wnętrze samochodu wypełnione dźwiękami. W korkach obserwuję ludzi w innych autach. Oswoiłam przestrzeń swojego Swifta, wyposażając go we własnoręcznie uszyte pokrowce na zagłówki i dodatkowe, kolorowe poduszki dla pasażerów. Na oparciu tylnej kanapy, odbijając się w wstecznym lusterku, siedzi miś Karol z przypiętym do piersi medalem z napisem "i love your freedom". Karol dodawał mi odwagi, kiedy po wielu latach przerwy pierwszy raz siadałam za kółkiem.
Czy już udało się Pani skorzystać z niezależności, jaką daje własny samochód, odbyła Pani swym Swiftem jakąś dalszą podróż ? Ta chwila zbliża się nieuchronnie. Na razie grasuję po Warszawie. Myślę, że piękna pogoda bardziej będzie sprzyjała dalszym podróżom. Brzmi to niewiarygodnie, ale Swift to mój pierwszy własny samochód! Prawo jazdy zrobiłam dawno, ale obsługa ręcznej skrzyni biegów była dla mnie przeszkodą nie do pokonania. Dopiero Swift z automatyczną skrzynią biegów pozwolił mi poczuć się pewnie za kierownicą. Automatyczna skrzynia jest nie tylko niezastąpionym ułatwieniem dla kierowcy w ruchu miejskim, ale też wpływa na bezpieczeństwo i komfort jazdy.
o aktorstwie ... Kasia i Magda – nad którą z postaci lepiej się Pani pracowało? Te dwie serialowe bohaterki to zupełnie inne kobiety, które łączy moja fizyczność. Każda z nich była dla mnie wyzwaniem i wspaniałym doświadczeniem zawodowym. Praca nad postacią serialową to nieco inne doświadczenie niż rola filmowa, napisana od początku do końca. W serialu, często jak w życiu, nie znam zakończenia. Dzięki temu, że praca nad serialem trwa dłużej niż przy filmie, postaci mogą się zmieniać i dojrzewać. Zazwyczaj na planie nie ma zbyt wiele czasu na dyskusje z reżyserem i szczegółowe omawianie każdego ujęcia, ale tempo pracy uczy dyscypliny i szybkiego podejmowania decyzji.
Czy rolą Sygity w "Jasnych błękitnych oknach" chciała Pani uwolnić się od etykietki "aktorka seriali komediowych"? Etykietki to nie moja domena. Nigdy nie miałam poczucia, że to, czym się zajmuję, w jakikolwiek sposób ogranicza przyszłe wybory zawodowe. Rola Sygity jest jednym z moich najważniejszych i najbardziej docenionych doświadczeń zawodowych.
Na jaką rolę miałaby Pani ochotę teraz? W polskim kinie brakuje dobrych scenariuszy i producentów, którzy potrafiliby o takie walczyć. Na szczęście to się zaczęło zmieniać. A ja miałabym wielką ochotę na film kostiumowy... Chciałabym pracować z kostiumem narzucającym formę: fryzura, gorset, krynolina. Jestem bardzo ciekawa, jak kostiumy z innej epoki wpływają na zachowania, uczucia i emocje, które przecież przez wieki się nie zmieniły. Ale styl życia owszem... To byłoby dla mnie fascynujące doświadczenie.
Gwiazdy stają się coraz bardziej wszechstronne: tańczą, śpiewają, występują w cyrku. Jakimi talentami zaskoczy widzów Joanna Brodzik? Mam nadzieję, ze wkrótce powstanie program o gwiazdach lecących w kosmos. Jeśli otrzymam taką propozycję, nie zawaham się ani sekundy.
Którą z otrzymanych nagród ceni Pani najbardziej? Czy statuetki stoją na honorowej półce tak, by mogła Pani spoglądać na nie codziennie? Najbardziej cenię sobie te nagrody, które pochodzą z plebiscytów publiczności. To widzowie są najbardziej oczekiwanymi krytykami i arbitrami naszej pracy. Moja najlepiej wyeksponowana nagroda to Telekamera, która już następnego dnia po wręczeniu znalazła się... przy telewizorze u mojej babci. Zawsze, kiedy odwiedzam babcię, wzrusza mnie, jak perfekcyjnie ta statuetka jest odkurzona i wypolerowana. Nie mogła trafić w lepsze ręce! O sławie, popularności i przemijaniu ... Przez pewien czas "Joanna Brodzik" to było hasło najczęściej wpisywane do przeglądarek przez polskich internautów.... Moim zdaniem dużo ludzi robi teraz remont łazienki i szukają w sieci... nowego brodzika!
Czy trudno zachować dystans do sławy? Sławni to są Rolling Stonsi. Dla mnie popularność nie jest miarą sukcesu i kariery. Jest jedną z konsekwencji działań medialnych. Robię to, co jest moją pasją, i utrzymuję się z tego. Na ten luksus pracowałam dziesięć lat. Aktorstwo nie jest dla mnie misją, tylko fascynującym sposobem na życie. Pomyślałam o zdawaniu do PWST, kiedy dowiedziałam się, że dzięki Olimpiadzie Języka Polskiego mam wstęp wolny na wszystkie wydziały humanistyczne. Spokojna o miejsce na studiach i bez większych nadziei na dostanie się do szkoły teatralnej przystąpiłam do egzaminów...i dostałam się.
Czy laureatka nagrody "VIVA Najpiękniejsi" będzie walczyć z każdą zmarszczką, czy pogodzi się z upływem czasu? Z czasem nie ma co walczyć. On i tak wygra. My przegramy. Pytanie tylko, w jakim stylu? Chociaż czasami chciałabym wyglądać inaczej. Zastanawiam się, jak by to było mieć dwa metry wzrostu... i o szczęściu ... Spokój i harmonia czy adrenalina i emocje - czego Pani potrzebuje do szczęścia? Jak każda kobieta potrzebuję każdego z tych elementów po trochu. Proporcje się zmieniają. Na tym polega, według mnie, frajda z życia...
Zapraszamy do galerii zdjęć |